Co robisz na blogu?

niedziela, 16 lutego 2014

CHAPTER 1

Moje blond włosy zwiał wiatr kiedy ostro skręcałam w dół na wąską uliczkę. Syreny rozbrzmiewały w całym małym miasteczku, robiąc duży hałas. Nagle zatrzymałam się na końcu alei i rozejrzałam się - w lewo i w prawo. Ludzie byli rozproszeni na ulicy. Moje oczy wciąż błądziły i szukały miejsca gdzie nikogo nie będzie, miejsca do ukrycia.


Budynek po prawej stronie ulicy zwrócił moją uwagę na wysoką osobę stojącą w oddali i zamykającą podwójne drzwi do garażu, które znajdowały się od strony ulicy.

Znajdował się tam duży napis ,,Styles & Sons"

Zaczęłam biec w kierunku budynku, kiedy syreny stały się dla mnie bardziej słyszalne. Przepychałam się przez ludzi mamrocząc szybkie ,,Przepraszam''.


Mój oddech związał się w garde kiedy wysoka postać przeszła obok drugich drzwi garażu i je zamknęła przyciskiem, który trzymała w dłoni.



W połowie zamkniętej drogi rzuciłam się na drugą stronę ulicy i szybko schowałam pod zamykającymi się drzwiami.


Moja klatka piersiowa zaczęła falować kiedy zaczęłam patrzeć na mężczyznę stojącego przede mną. Z bliska widziałam dokładnie, że był ubrany w ciemną bejsbolówkę, shorty przylegające do jego długich, zgrabnych nóg, a pojedyncze kropelki potu spływały po jego czole. Jego włosy były ułożone do tyłu przez to, że miał na sobie kapelusz o wyrazistym kolorze - czerwonym.


Jego zielone jak las oczy skanowały moje jeansowe shorty i koszulkę bez rękawów. Stare czarne conversy pokrywały moje stopy. Pod wpływem wiatru, moje włosy opadały na moje plecy a także ramiona. 
-Wiesz, że już zamknięte tak? - odezwał się wysoki zielonooki chłopak. Jego głos był głęboki. Zdecydowanie można było powiedzieć, że był z Cheshire, po tym jego silnym akcencie.
Mężczyzna był gorący. Zamrugałam.
-Ja-Umh- Potrzebuję miejsca do...- przeczesałam włosy i popatrzyłam na chłopaka.


Nie miałam drogi ucieczki kiedy syreny stały się bardziej widoczne i słyszalne. Odwróciłam się w stronę drzwi garażowych i nerwowo przygryzłam wargę.
-Czekaj. Wyglądasz znajomo.-powiedział. Zabrzmiało jakby zaznał olśnienia.
Odwróciłam się do niego i zaśmiałam sucho. Udawałam, że nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
-Emm...- zawahałam się - Jestem w wielu reklamach. Może stąd mnie znasz. - oczywiste było przecież, że skłamałam. Nie będę mu opowiadała przecież mojej historii życia.
-Nie - potrząsnął głową gdy ja przełknęłam głośno ślinę - Wyglądasz trochę jak ta dziewczyna, która wyszła na wariatkę czy coś, bo zabiła swoja rodzinę - popatrzyłam na niego wielkimi oczami. Zamarłam. Moja szczęka momentalnie się otworzyła.


-Nie jestem wariatką.


Jego oczy się rozszerzyły i w tym samym czasie zrobił duży krok w tył. 


-Cholera. Jesteś nią! - lekko zadrżał ze strachu.


-Słuchaj, nie jestem...- przerwałam i zrobiłam krok naprzód. Zacisnął swoje zęby kiedy zauważył, że zbliżam się w jego stronę. 


-Posłuchaj psychiczna suko, nie zbliżaj się do mnie. - gestykulacją rąk i dłoni pokazał mi żebym lepiej nie podchodziła.
Moja szczęka ponownie opadła.
-Te syreny...Czy one są...są po ciebie? - Uniósł brwi, a ja z wielkim trudem starałam się przełknąć ślinę. Nie wiem czemu się bał.


-Co do cholery?! Co ty tutaj robisz?!' - nagle wybuchł. Sposób w jaki wypowiedział te słowa, sprawiły, że chciałam wybiec i się poddać, ale to wszystko zaszło za daleko.
Z pełną odwagą zrobiłam jeszcze jeden krok ku wysokiemu chłopakowi z bujnymi lokami. 


-Słuchaj kolego. - zmierzyłam go starannie wzrokiem - Nie znasz mnie do cholery. Wiesz tylko to co ci zasrani reporterzy o mnie mówią. Możesz być niewinny a ludzie i tak będą mówić gówna.


-Więc jesteś niewinna? - różowy język dokładnie zwilżył jego lekko malinowe suche usta.


-To nie twój biznes. - warknęłam - Zajmij się lepiej swoimi sprawami. Moja głowa pulsowała. Po chwili zdałam sobie sprawę, że nie mam na razie gdzie pójść i momentalnie zmiękłam - Proszę -prawie błagałam. Brakowało tylko żebym jeszcze padła na kolana i składała mu pokłony - Pozwól mi tu zostać dopóki gliny nie znikną z okolicy. Obiecuję ci. Nie jestem psychicznie chora.
Stał w ciszy przez jakiś czas. Mogłam niemal słyszeć jak syreny rozbrzmiewają na zewnątrz małego sklepu z autami.
Mogłam poczuć ostre szkło przebijające lekko moje biodro. Zaczęłam piszczeć przenosząc rękę w miejsce szkody. Zacisnęłam mocno oczy.


Zaśmiał się. Moje oczy szybko się otworzyły. 


-Nie mogę uwierzyć- -  potrząsnął głową i przetarł twarz dłonią. - Jestem Harry - Przedstawił się.


-Hazel - uśmiechnęłam się słabo. Syreny nagle przycichły.


----------------------------------

Oh yeah! 1 ROZDZIAŁ! W końcu! Mam nadzieję, że podoba wam się to tłumaczenie. Wydaję mi się, że rozdziały będą się pojawiały raz w tygodniu w soboty ;)  ~Kamila

TT: #PsychopathPL

KOMENTARZE MOTYWUJĄ DO DALSZEGO TŁUMACZENIA!


INFORMOWAĆ CIĘ O NOWYCH ROZDZIAŁACH? ZAJRZYJ DO ZAKŁADKI ,,INFORMOWANI'' inaczej nie będę informować

środa, 5 lutego 2014

Kilka słów od tłumaczki ;)

Hej! Kasia (@demisiaczek) i ja, Kamila (@irishbxss), postanowiłyśmy, że będziemy tłumaczyć fanfiction.

Mamy baaardzo duużą nadzieję, że to tłumaczenie przypadnie wam do gustu ;)

Jeśli macie jakiekolwiek pytania to po prostu piszcie na twitterze ;).